Aktualności

ZUS wydaje miliardy nie tylko na emerytury

Zakład Ubezpieczeń Społecznych to moloch, który wydaje miliardy złotych na własne potrzeby. W tym roku ma to być 4,2 mld zł. Prezesi zarabiają krocie. Analizę finansów instytucji przeprowadził tygodnik "Polityka".


ZUS to największa instytucja finansowa w naszym kraju, chociaż - mimo że obraca potężnymi pieniędzmi - kasy nie zarabia. Pieniądze, którymi dysponuje, pochodzą ze składek od płatników. ZUS nie jest spółką, nie jest nawet przedsiębiorstwem państwowym, bo wtedy miałby organ założycielski, czyli jakieś ministerstwo. Jest bytem, który jest nieznany w Kodeksie Spółek Handlowych (KSH). To państwowa jednostka organizacyjna, czyli twór, którym jeszcze do 1993 roku była TVP.

Instytucja w tym roku wyda na emerytury, renty i zasiłki 193 mld zł, a to więcej niż połowa budżetu państwa. Co roku notuje się coraz większą różnicę między wpływami a wypłatami, a różnicę finansuje się z dotacji państwa lub pożyczek w bankach komercyjnych. Również pieniądze, które zakład wydaje na potrzeby własne rosną z roku na rok. W 2014 ma to być 4,2 mld zł wobec 3,9 mld zł przed rokiem. To zaledwie niecałe 2,2 proc. pobranych składek, a więc - jak pisze tygodnik - przy prowizjach z OFE to pryszcz.

Mimo iż to nie spółka, nie przeszkadza to prezesom zarabiać krocie. Prezes ZUS, Zbigniew Derdziuk dostaje 20 tys. zł miesięcznie, chociaż porównując jego zarobki z zarobkami prezesów innych korporacji finansowych, to niewiele. Wciąż jednak to więcej niż premier. Dodatkowo prezes dorabia sobie w radach nadzorczych spółek kontrolowanych przez państwo. Jak pisze "Polityka" w samym tylko PZU z tego tytułu pobiera 10 tys. zł miesięcznie. Wiceprezesi też dostają po 20 tys. zł.

Do tej pory kontrolujący co roku budżet firmy NIK nie dopatrzył się żadnych niepokojących kwestii. W ostatnich miesiącach ZUS trafił jednak pod lupę zarówno Najwyższej Izby Kontroli (która chce wiedzieć, czy operacja przelewania części naszych składek emerytalnych z OFE do ZUS przebiega bez zakłóceń), jak i Centralnego Biura Antykorupcyjnego, który bada ubiegłoroczne przetargi informatyczne. ZUS na informatykę wydaje każdego roku około 750 mln zł, najczęściej wygrywa firma Asseco, dawniej - Prokom. Reporterzy TVN wyśledzili, że pracownicy ZUS, zasiadający w komisji przetargowej, podobnie jak osoby związane z Asseco oraz osoba z Urzędu Zamówień Publicznych, odpowiadająca za prawidłowość wyłonienia wykonawcy zamówienia za 600 mln zł, zasiadały we władzach nieznanej kościelnej Fundacji Fundowiczów.

Niepokojąco brzmią również informacje zawarte w protokołach z posiedzeń rady nadzorczej. Wynika nich, że poszczególne części systemu informatycznego nie są ze sobą kompatybilne, a w jednej trzeciej kont płatników składek znajdują się błędy. Gdyby te informacje okazały się prawdziwe oznaczałoby to, że zapisy na naszych kontach indywidualnych nie odzwierciedlają sumy wpłaconych składek, czego sami nie jesteśmy w stanie sprawdzić. Derdziuk zapewnia, że do połowy 2015 roku wszystkie błędy zostaną wykryte i poprawione.